Saturday, June 21, 2008
Jak to w Hollywoodzie. To jess business ludzie.
Piosenka "Heartbeat" miała wylądować na płycie Nicole Scherzinger ale wzięła ją sobie Madonna. W sumie to lipa jakaś jest. Bank piosenek. A publika się podnieca. Wejdź do sklepu, wybierz, nagraj wokal, zarób kasę. Do dupy z takimi artystami. To PUP powinien być a nie POP. Podukcja masowa wurwa. Od A do Zet. A ty człowieku trzymaj mordę w kubeł bo to wytwórnia mówi ci co jest dobre a co złe. Wystarczy obejrzeć "Drogę do sławy" z Danity Kane. Taka Shakira dla odmiany. Sama pisze na przykład. I ma małe cycki. I dobrze. Bez balonów tyż można. Chociaż w sumie w banku piosenek byłoby można znaleźć pewnie ze trzysta o małych younkach. Reszta to prasa i net. W tym my. I nie Gross "wielki" Boss, tylko "obrzydliwy". Tak tłumaczyć. Wrzaski na temat obrzydliwości i wytrząsania się Pani Kierowniczki tu nie pomogą. Bo produkt można zlać jak się chce. Lub zareklamować. I my tu panie reklamacjujem właśnie. Jak już dawać produkt to przynajmniej porządny. Zęby zrobione, włos dolepion, sztuczny cyc. A nie wurwa takie pitu-pitu. Tylko artysta ma prawo. Mieć sos na brzuchu i krzywy zgryz. No. A jak kto nie rozumi o co chodzi to niech idzie kupić płytę za 67 PLN. Trza dać zarobić produktowi. Na nowy lifting.
Uszanowania.
Labels:
Madonna,
Nicole Scherzinger,
Pharrell Williams
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment